iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Wierzę Anecie K.!

W 2008 roku, tuż przed rozpoczęciem procesu, nosiłyśmy znaczki z takim właśnie napisem. Fundacja Feminoteka, która od początku wspierała panią Krawczyk i monitorowała sprawę, zorganizowała konferencję dotyczącą mobbingu i molestowania seksualnego w miejscu pracy. Znaczki były rozdawane, ale na początku nikt nie chciał ich nosić. Nikt nie wierzył Anecie.

No bo jak to tak, praca za seks? A ojciec dziecka to w końcu kto?
 
Tak, praca za seks, bo takie są związki między władzą, a jej nadużyciem.
11 lutego Aneta Krawczyk wygrała. Dwóch dziadów zostało skazanych i oby to nauczyło nasze społeczeństwo, że wykorzystywanie seksualne to nie obyczajówka, to nie wstrętny rechot o zgwałceniu prostytutki.
Oby wyrok ukrócił kiepskie teksty w stylu "sama tego chciała".
 
Łatwo jest teraz "uwierzyć Anecie K.". Nie zapominajmy jednak, co o niej mówiliśmy/łyśmy wtedy, kiedy potrzebne jej było najwieksze wsparcie..
 
                                           
 
Nie istnieje Wyższa Szkoła Autorytetów ani specjalny chromosom „A”. Nie rodzimy się bohaterami i nie możemy zaplanować swojej kariery Wielkiego Moralnego Autorytetu (choćby Piesiewicz...).
Jeśli już jakiś Ważny Glos się pojawia, to zwykle przez pół życia jest niezauważony i kiedy jest już w wieku statystycznego członka starszyzny plemiennej, to dostępuje zaszczytu zrobienia mu kilku zdjęć na tle regału z książkami.
Istnieje więc różnica między wyrocznią moralną i naukową, a bohaterem. Ten ostatni zwykle musi dokonać spektakularnego czynu, najlepiej nagłośnionego w mediach.
Stanowi inspirację, podobnie jak tradycyjnie rozumiany autorytet i tym samym daje poczucie bezpieczeństwa. Że jednak można postąpić właściwie, że i ja również mogę tak zrobić.
O wiele częściej to mężczyźni są autorytetami i bohaterami do podziwiania. Nie muszą być wtedy krystalicznie czyści, ich grzeszki dodają im wręcz sznytu; charakteru. No bo co to za chłop, który sobie nie popije. Co to za chłop co ma słabośc do kobitek.
Natomiast kobiety bohaterki muszą być idealne. Jak Emilia Plater to piękna, jak Agata Mróz to rodząca dziecko mimo choroby.
Tymczasem to, co dwuznaczne, nieostre potrafi być bardziej inspirujące i twórcze. Nie można się tego bać.
Czas świętych obrazków minął- sa atrakcyjne, ale nie koniecznie napełnione treścią (dobra, religijną tak, ale co z niewierzącymi?)
 
Bohaterką życia codziennego jest właśnie Aneta Krawczyk. Odważna kobieta, która poświęciła siebie i swoja rodzinę, aby publicznie napiętnować stary jak świat proceder mieszania seksu i polityki.
Oto samotna matka trójki dzieci zatrudnia się u znanego polityka- rodzice się cieszą, łojezusmaria, u samego Leppera!- kasa mizerna, ale stała. Nagle okazuje się, ze wielbiony pan i zbawca polskich rolników jest zwykłym oblechem, który wraz ze swoimi kolegami wykorzystuje hierarchię i władzę, aby zaliczyć atrakcyjną sekretarkę. Przez jakiś czas udaje mu się utrzymać zaklęty krąg seksualnej dominacji i możliwości pracy. Kiedy jego podwładna, Aneta, decyduje się na upublicznienie tego układu, zostaje uznana za kurwę. Za zboczoną kobietę, która „sama tego chciała”.
 
Ale Aneta wie, że musi przetrwać burzę i zamieszanie wokół siebie, aby odzyskać swoją godność: kobiety, pracownicy, obywatelki. Wszyscy, którzy mają jakikolwiek kontakt z nią oskarżani są o niewłaściwe towarzystwo. Jakby weszli do burdelu.
Kobieta zawsze jest winna, tym bardziej w tej sprawie. Mężczyźni, wiadomo, mają chuć i mają władzę. Kobiety przymuszane do pracy za seks są tylko nędznymi ofiarami.
 
A ja podziwiam Anetę Krawczyk i wiem, że same przyznanie się do tego sprowadza na mnie pogardliwe komentarze.
No bo co to za  bohaterka: puszczalska.
No bo co to za autorytet. Przecież w kraju Bartoszewskiego mamy, dziewczyno.
Nagle wszyscy dysponują moralnością kupioną na przecenie, oceniają, wydają sądy, podkreślają, że oni pracę maja za umiejętności nie za dawanie ciała.
 
Aneta twardo walczyła o sprawiedliwość, chociaż kosztowało ją to przyznanie się do uprawiania seksu w zamian za możliwość utrzymania swojej rodziny.
Nie znaczy to, że jest autorytetem typu regał z książkami, cytat w gazecie. To raczej  „bohaterka życia codziennego”, którą poznajemy przez media, śledzimy jej poczynania na dolnym pasku w telewizorze, a na jej temat dyskutujemy we wpisach na forum. Niczym w antycznych zawodach sportowych: tłum krzyczy „giń” lub „zwyciężaj”. I tłum decyduje.
Wczoraj zdecydował sąd. Wreszcie!
 
Podobnymi bohaterkami są dla mnie Bożena Łopacka, była pracownica, która wytoczyła proces sieci dyskontów Biedronka (i wygrała!) czy Alicja Tysiąc, której zabroniono przeprowadzić aborcję ze względu na zły stan zdrowia (wygrała! oh yeah!).
 
Większość tych spraw jest niejednoznacznych, a ujawnienie ich spowodowało ogólnonarodową debatę. Dla mnie jest to jeden z ważniejszych powodów, dla których bohaterowie powinni nas zmuszać do myślenia.
To już nie Superman lecący w pelerynce uratować świat- to kontrowersja, sprzeczności i gorące emocje.
 
A na koniec naprawdę ciarki przechodzą po plecach., o tu .Nagranie tuż po pamiętnej konferencji Leppera.

Z Feminoteki kolejny tekst tutaj.

Komentarze (39)
Nowy Jork- Warszawa, godzina 10.55 Rok blogowy

Komentarze

2010-02-12 19:39:56 | *.*.*.* | rudyrenifer
Re: Wierzę Anecie K.! [0]
Ostro i mądrze i dobrze. Ja też jej wierzę i wierzyłam. Już kiedy byłam
mocno nieletnią panienką włos na głowie jeżył mi się na ludową "mądrość"
, że "Jak suka nie da to pies nie weźmie", którą z upodobaniem
komentowano akty przemocy seksualnej wobec kobiet. Kiedy byłam starsza
walczyłam o to, żeby mój strój nie upoważniał nikogo do określonych
zachowań. skomentuj
2010-02-12 20:47:31 | 88.199.167.* | Beatrix S
Re: Wierzę Anecie K.! [1]
Nie wierzę Anecie K. Gdyby była bez winy nie zabegała by o pracę u posła
samoobrony, to po pierwsze. Po drugie zabardzo znam życie, i niestety
jest wiele kur..w, które robią z siebie święte, oczywiście dla uzyskania
wymiernych korzyści. Sama znam przynajmniej tuzin takich kobiet. skomentuj
2010-02-12 21:52:10 | 83.24.9.* | jarudyrenifer
Ja znam z tuzin kobiet, które kłamią i czynią to dla uzyskania
wymiernych korzyści. Czy czyni to winnymi wszyskie kobiety, którym
zarzucane jest kłamstwo. Beatrix nie osądzaj innych tylko w oparciu o
własne doświadczenia. Poza tym piszesz "Gdyby była bez winy nie zabegała
by o pracę u posła samoobrony", gdzie tu sens. Czy sugerujesz, że ktoś,
kto zabiega o pracę u posła Samoobrony jest z gruntu gorszy i zasługuje
na potępienie. Amoże miałaś na myśli coś innego ? skomentuj
2010-02-12 22:16:05 | *.*.*.* | booo
Re: Wierzę Anecie K.! [0]
Masz rację, nestety zazwyczaj kobieta jest wszystkiemu winna, bo jest
kobietą!
Ja również cieszę się z wyniku tego procesu, szkoda tylko, że tyle to
trwało... No i że Aneta i cała jej rodzina musiała tyle wycierpieć...
Jestem pewna, że dzięki tej sprawie wiele wykorzystywanych kobiet
zdecydyje walczyć o siebie i o swoje prawa.
Pozdrawiam:) skomentuj
2010-02-12 23:08:41 | *.*.*.* | Minus
Re: Wierzę Anecie K.! [0]
Pani Sylwio ! To wspaniałe,że jest Pani tam gdzie trzeba. To co Pani
robi to MISJA. Gdy otrzymała Pani Paszport Polityki,to pomyślałam : mamy
kolejny talent literacki.Ale się pomyliłam.Ma Pani nie tylko talent
literacki , zaczyna Pani być instytucją - WIELKĄ ORKIESTRĄ KOBIECEJ
POMOCY ! Dziękuję i życzę POWODZENIA ! skomentuj
2010-02-13 07:06:46 | 89.72.188.* | loa
Re: Wierzę Anecie K.! [0]
A ja wierzę żonie Łyżwińskiego !!!

To też kobieta !!! skomentuj
2010-02-13 07:59:43 | 83.11.54.* | hypatia
Re: Wierzę Anecie K.! [0]
Cieszę się, Pani Sylwio, że poruszyła Pani ten temat. Dla mnie również
Aneta Krawczyk jest bohaterką. Podziwiam jej odwagę. Jest wiele
bezrobotnych, samotnych matek, które godzą się na poniżenia, żeby tylko
utrzymać siebie i swoje dzieci. Jednak tylko nieliczne z nich mają siłę,
by bronić swoich praw. skomentuj
2010-02-13 08:15:03 | 89.72.188.* | blog JKM-a
Re: Wierzę Anecie K.! [2]
"Zemsta polityczna, czyli: Lepper i Łyżwiński skazani!!

To skazanie będzie w przyszłości – jeśli Polska ma przed sobą
jeszcze jakąś przyszłość, jako niepodległe państwo – cytowane,
jako najbardziej chyba ponury i groteskowy wyrok w dziejach III RP. Dwaj
byli posłowie „Samoobrony”, w tym b. v-premier, zostali
skazani na 5 lat i 2 ¼ roku więzienia – bez zawieszenia
– ZA NIC!!

Towarzyszą temu artykuły prasowe w stylu „Jak w ogóle można było
dopuścić do powstania czegoś takiego, jak „Samoobrona”. Co
jasno pokazuje, że ten wyrok to wyłącznie zemsta polityczna. Plus lekki
podkład wojującego feminazizmu.

Panowie ci zabawiali się z rozmaitymi k***kami, którym płacili posadą
wynagradzaną wyżej, niż wynikało to z ich kwalifikacyj zawodowych. Nie
ma w tym nic karalnego – prostytucja jest, chwalić Boga i
wspominać św.Tomasza z Akwinu – w Polsce jeszcze niekaralna.

Proszę poczytać opisy tych pożal-się-Boże-ekscesów. Obrzydliwe i ponure
były te zabawy. Obrzydliwe - istotnie. Jednak nie wszystko, co
obrzydliwe, jest karalne. To nie jest.

Potępiają zaś „Samoobronę” ci sami dziennikarze, którzy
przyłożyli ręki do Totschweigen UPRu – dzięki czemu
„Samoobrona” jawiła się ludziom jako jedyna siła
antyreżymowa. „Samoobronie” robiono reklamę na pierwszych
stronach gazet, cytowano najgłupsze wypowiedzi p.Andrzeja Leppera
– podczas gdy np. moje przedstawiano gawiedzi jako
„obrażanie niepełnosprawnych” czy „czyste
wygłupy”. W efekcie notorycznie przemilczana UPR pętało się na
obrzeżach polityki – a „Samoobrona” brylowała w
Sejmie, a nawet w Senacie (!!)

Dopóki była pożyteczna.

Teraz ją zniszczono i dobito.

Najprawdopodobniej będę następny. Kij znajdą." skomentuj
2010-02-13 09:23:27 | *.*.*.* | Sylwia Chutnik
Dla mnie nie ma znaczenia, z jakiej partii pochodzą przestępcy. Nie
interesuje mnie, czy są z partii rządzącej czy tylko takiej, co "pęta
się na obrzeżach". Przemoc seksualna jest przemocą niezależnie od
poglądów politycznych i stanowisk.
Przy okazji prosiłabym komentujących o nie używanie słowa "k.." Proszę! skomentuj
2010-02-13 09:48:44 | 85.89.183.* | el_gato
Aneta K.... za przeproszeniem :) [6]
Zwykła flanela, która rozkładała nogi dla kasy. A kiedy zaczęło się
robić pod górę, rozpętała aferę, że ona już tak nie może. Litości.
Sylwia, pomyśl, jakbyś się czuła wiedząc, że Twoja mama nie wie kto
jest Twoim ojcem.
Mało- cały kraj by wiedział, że Twoja mama nie wie, kto ją skutecznie
zapłodnił.
Proszę Cię... skomentuj
2010-02-13 10:46:10 | 85.222.110.* | Arena
@el_gato
Jak to piękne wydanie solidarności siusiaków w Twoim wydaniu. To
ciekawe, że nawet wobec tak odrażających postaci jak Łyżwiński, Lepper i
Małkowski faceci nie potrafią się zdystansować. Wszak wielu facetów
tylko marzy o tym, by móc wykorzystywać swoją wymarzoną wysoką pozycję
społeczną (której zazwyczaj nie posiadają) by móc bezkarnie molestować
podwładne.
Mnie porażają właśnie takie "bezinteresowne" wyrazy solidarności z
Łyżwińskim, Lepperem i Małkowskim w myśl zasady "fajni chłopcy, bo mogą
(sobie na to pozwolić)".
Ciekawi mnie kiedy mężczyźni w Polsce przestaną popierać gwałcicieli i
przestaną doszukiwać się winy u ofiar przemocy seksualnej i zaczną ze
swojej "wysokiej pozycji moralnej" potępiać Łyżwińskiego, Leppera i
Małkowskiego.
Co do niektórych jednostek gatunku "maczo polako" nie pokładam żadniej
nadziei, aby wypracowali w sobie choćby trochę empatii wobec kobiet i
ofiar przemocy seksualnej. Wszak najprostsze jest rzucanie
kamieniami.... skomentuj
2010-02-13 11:22:06 | 212.76.37.* | Ninga
Sprawa Anety K. to jeden ze sztandarowych powodów, dlaczego feminizm
jest jedną z kilku bliskich mi idei, które gwałtownie tracą wdzięk, gdy
widzę jak są uprawiane w publicznej przestrzeni.
Bo co z tego, że wierzę Anecie K? W dyskusji jaka się rozpętała, pod tym
co mówili jej obrońcy, podpisałabym się pod tymi fragmentami, gdy
opisywani byli jej prześladowcy.
Dla mnie nie ma wątpliwości, że Aneta K został paskudnie wykorzystana,
to co jej zrobiono zasługuje na karę i wyrok sądowy jest jak najbardziej
na miejscu. Robienie z niej „puszczalskiej” czy poważanie
jej zeznań argumentami o tym jak się „prowadziła”, też
budzi mój opór.
Ale to jeszcze nie powód by kreować Anetę K na ikonę polskiego
feminizmu.
Chociażby dlatego, że Aneta K uprawiała seks by dostać dobrze opłacaną
pracę, do wykonywania której nie miała żadnych kwalifikacji i czego
miała pełną świadomość. To, że nie tylko w Samoobronie, pieniądze na
prowadzenie biur poselskich nie zawsze były wydawane tak jak być
powinny i że w związku z tym nikt nie miał interesu w tym by się nad tym
rozpisywać, nie oznacza, ze „sprawy nie ma”.
Aneta K nie jest też pierwszą kobietą, która nie wie kto jest ojcem jej
dziecka. Tyle, że takich dylematów nie upublicznia się – i to nie
z troski o własny wizerunek, ale z uwagi na dziecko, bo nawet jeżeli
wcześniej nie doniesie mu o „życzliwy”, samo przeczyta o
tym, gdy dorośnie (tu można się powołać na biblijną opowieść o dwóch
matkach).
Organizacje kobiece udzieliły wsparcia w kilku sprawach i moim zdaniem
tylko w takiej wyliczance można w jednym szeregu stawiać sprawę Alicji
Tysiąc, czy Bożeny Łopackiej. Podobne wątpliwości mam w tzw. matek z
Wrocławia. Alicji Tysiąc odmówiono tego, co gwarantowało jej prawo.
Matki z Wrocławia walczyły by w ich sprawie nie stosować prawa. Jednak
to nie to samo. skomentuj
2010-02-13 14:36:40 | *.*.*.* | Luiza21
Moim zdaniem sama dawała dupy.
Walczyła o sprawiedliwość? Tylko kto był sprawiedliwy, bo na pewno nie
ona...
Bo kto ją zmuszał? Dajcie spokój. Sama nie wie kim jest ojciec dziecka,
to przecież żenujące... skomentuj
2010-02-13 14:56:41 | 188.147.39.* | Mozaiki
Ale chyba nie chodzi tu o kreowanie Anety K. na ikonę polskiego czy
jakiegokolwiek feminizmu.
Przynajmniej tak ja to zrozumiałem. Może mało bystry jestem.
Chodzi raczej o docenienie jej odwagi. OK - z większą czy mniejszą
świadomością dała się wykorzystać, brnęła w to z nadzieją na jakieś
profity, dała się zmanipulować, stłamsić, poniżać. Nie chcę jej oceniać,
bo nie o to tu chodzi.
Aneta K. jest przecież ofiarą. Ofiarą paru obleśnych facetów, którzy
cynicznie wykorzystali swoją pozycję, narzucili jej swoje "reguły",
omamili wizją świetlanej przyszłości. Nie masz kwalifikacji? Co z tego?
Zrobimy z ciebie kogoś, zarobisz na dzieci, nie zaznasz biedy tylko
rozłóż nogi. I nic nie mów. To oni pielęgnowali ten system, to oni
szukali ofiary - łatwowiernej, bezbronnej.
A kiedy zaczęła krzyczeć - zdziwienie. Kobieta bez kwalifikacji, co
tyłkiem robiła karierę i nie wie nawet, kto jest ojcem jej dziecka m
czelność się odzywać?
I to jest ta odwaga Anety K. Wiedziała, na co się porywa. Wiemy, jak
traktuje się w Polsce kobiety, które mają wielu partnerów. Dziwka,
zwyczajna dziwka, puszczalska... No ładnie, nie wie nawet kto jej
dzieciaka zrobił. Facet może mieć dziesięcioro dzieci z dziesięcioma
kobietami i co? Supersamiec. Macho. Byk rozpłodowy. Zdrowy i jurny.
A Aneta K. odezwała się na przekór tym "normom", na przekór tzw. opinii
publicznej, przesądom i schematom. Że ona też ma swoje prawa, że to ona
jest ofiarą. Że to oni stworzyli system poniżania, wykorzystywania,
upadlania. Że wpadła w ich sidła.
I to jest akt jej odwagi, że brnąc w tym syfie miała dość siły, by
powiedzieć: dość. Że nie zamiotła tego pod dywan i udawała, że nic się
nie stało. Bo stało się.
Ile kobiet w podobnej sytuacji chowa się pod kołdrą i stara się
zapomnieć, iść dalej? Ile kobiet milczy, boi się "co powiedzą ludzie",
ile żałuje, że się dało wykorzystać, ale zostawiają ten żal dla siebie?
Ile kobiet każdego dnia jest molestowanych w pracy, na ulicy, w knajpie?
I ile ma odwagę o tym mówić głośno?
Pewnie, można samej, we własnej głowie walczyć z tymi demonami.
Ale można tak jak Aneta K. skomentuj
2010-02-13 18:25:44 | 91.193.160.* | Sylwek Chuć. St York
Re: Wierzę Anecie K.! [0]
Nie wierzę Anecie K. Wystarczy popatrzeć na jej radosne uśmiechy u boku
działaczy, podczas uroczystości partyjnych. A już jej stwierdzenia, że
poszła do łazienki, ale na złość nie umyła się, są groteskowe.
Sprawa cuchnie z daleka, podobnie jak "afera gruntowa", która posłużyła
do pozbycia się konkurentów politycznych. Chciano pozbyć się Leppera i
przejąć Samoobronę. Rozmowy już prowadzono.
Sylwia wpisuje się w ciąg dalszy "urabiania" opinii publicznej. skomentuj
2010-02-14 11:13:01 | 82.139.28.* | wydra 2
Samej sobie nie wierzę a co dopiero innym.Zwłaszcza takiej Anecie K.
Znam inną Anetę (znam to chyba za dużo powiedziane) ,która bez żadnych
zahamowań próbowała poprawić swoje warunki życia. Może to tylko
zbieżność imion tak nieprzychylnie mnie do niej nastawia, ale czytałam
maile i smesy . To był seks w podobnym wydanie do Anety K. W
komentarzach w TV w Super Stacji jedna z komentatorek powiedziała, ze
jak suka nie zechce to pies nie wejdzie i tu się zawierają wszystkie
trzy prawdy. skomentuj
2010-02-14 12:31:32 | 188.147.43.* | Mozaiki
Myślę, że Superstacja i jej komentatorzy są znakomitymi punktami
odniesienia. Podobnie jak Fakt i Superexpress. Krynice mądrości. skomentuj
2010-02-14 17:20:50 | 83.6.251.* | marti_de
Re: Wierzę Anecie K.! [1]
Trzeba zrobić akcję społeczną." Dziewczynki nie muszą być grzeczne".
Dziewczynki wychowane z kokardkami we włosach, które boją się użyć
zwrotu "spieprzaj dziadu", te które ze wstydem, ale po cichu znoszą
głupie uśmiechy swoich szefów. Bez słowa słuchają ich narzekań na własne
żony, nie protestują jak poczują rękę na pośladku. Myślą sobie tylko w
skrytości, że to obrzydliwe, niesmaczne. I tak tkwią spętane przez swoją
uległość i cholerne dobre wychowanie... Aneta K. może i pokazała swoją
słabość, ale potem okazała niezwykłą siłę. Siłę godną podziwu was
wszystkich... Oby każdy miał tyle odwagi, żeby domagać się głośno
sprawiedliwości...A wy obruszone tu Anetą K, oskarżycielki powiedzcie
szczerze jak to łatwo przychodzi pisać takie rzeczy anonimowo w necie.
Która z was w życiu jest równie wygadana, odważna i prawa? Ciekawe...
Jak na razie po waszych komentarzach widać, że jesteście same godne
Leppera i Łyżwińskiego. skomentuj
2010-02-14 18:58:03 | 85.222.110.* | Arena
@marti_de
Masz rację, gdyby te wszystkie "święte Panie" trafiłyby do olsztyńskiego
ratusza rządzonego przez Małkowskiego, to podporządkowałyby mu się
totalnie byle "wielki polski maczo" nie wytypował ich na swoje ofiary.
Komentarze na tym forum zeszły na poziom komentarza Wandy Łyżwińskiej
lub złotych myśli Doroty Stalińskiej, bo też taki jest w Polsce poziom
rozumienia zjawiska przemocy seksualnej.
Gdybym był okrutny, to bym życzył tym wszystkim Paniom aby spotkały w
pracy takiego szefa jak Małkowski, Łyżwiński lub Lepper. Jednak tego nie
należy życzyć nawet najgłupszym i najmniej wrażliwym dyskutantkom.
A co do facetów z takimi komentarzami, to widać że to mentalny typ
Łyżwińskiego w wydaniu pseudo-inteligenckim czyli coś w stylu Krzysztof
Zanussi.
Życzę tym wszystkim dyskutantom i dyskutantkom trochę więcej empatii i
mądrości. skomentuj
2010-02-14 19:43:01 | 93.11.167.* | Zniesmaczony
Tylko głupiec [2]
...wierzy pani, którą notorycznie przyłapywano na kłamstwie, która nie
wie kto jest ojcem jej dziecka. poprawka. Tylko głupiec albo fanatyk
albo cyniczny kłamca. Ten blog to dno intelektualno-moralne. skomentuj
2010-02-14 20:36:59 | *.*.*.* | Luiza21
Chwila.
Przychodzi do Ciebie szef i mówi, że albo się z nim prześpisz, albo
wylatujesz.
Masz kilka opcji do wyboru. Niektóre z nich to:
1. Robisz to i stajesz się jego popychadłem.
2. Robisz to, ale stawiasz mu swoje warunki.
3. Nie robisz tego i wylatujesz.
4. Nie robisz tego i zgłaszasz to odpowiednim organom, albo jeszcze
lepiej...
5. Zgadzasz się i przy następnym spotkaniu wszystko nagrywasz i idziesz
z tym do mediów.
Pani Aneta K. wybrała sposób nr 1, a kto wie może nawet sposób nr 2?
Może miała z tego korzyści i jak oni się wycofali, to postanowiła się na
nich odegrać.

Którejkolwiek sytuacji by nie wybrała to - wybrała sama - zawsze jest
wyjście.

I jeszcze. Z iloma musiała się przespać, żeby nie wiedzieć z kim ma
dziecko?
Kto wie może to cud i dziecko jest każdego po kawałku? skomentuj
2010-02-15 01:01:37 | 109.243.135.* | pikapika
Re: Wierzę Anecie K.! [1]
"atrakcyjną sekretarkę"??????????????
a w którym miejscu ona jest atrakcyjna???
chocby dlatego wierzę Lepperowi.
Poza tym ta ***** kłamała tyle razy, że żaden są nie powinien w ogole z
nia rozmawiac. skomentuj
2010-02-15 07:25:23 | 82.126.230.* | topolowka
Aneta K. istotnie slabo nadaje sie na sztandary, ale znajac praktyke
orzecznicza polskich sadow w przedmiocie przestepstw, ktore byly
przedmiotem orzekania w tej sprawie - wymuszania uslug seksualnych przy
wykorzystaniu stosunku zaleznosci - i zwazywszy, ze nie pala sie do
skazywania oraz tez raczej uwazaja, ze jak suka nie chce, to pies nie
wezmie - to tam musialy sie dziac straszne rzeczy, skoro faceci dostali
wyroki bez zawieszenia. skomentuj
2010-02-15 07:36:26 | 80.50.238.* | piopio_3
Re: Nie Wierzę Anecie K.! [0]
Powiedzcie prosze jak ktoś mnie może zmusić do pracy za seks. Jeśli
chcesz to tam pracujesz i robisz wszystkim dobrze jeśli nie szukasz
lepszej roboty bo masz honor. Nie rozumiem waszego podejscia a to, że
ona sama nie wie kto jest ojcem to znaczy że musiała dobrze "pracować" skomentuj
2010-02-15 08:32:09 | 88.199.162.* | socjalizm rządzi
Re: Wierzę Anecie K.! [1]
czyli wg. pani Sylwii dawanie dupy za pieniądze lub (w tym wypadku
miejsca na liście wyborczej) jest przemocą seksualną ?
Dopóki wiodło się niezgorzej - to było wszystko w porządku ale jak
przyszły gorsze czasy to od razu na skargę i okazuje się że to była
przemoc - Aneta Krawczyk warta jest swych "oprawców".

a do rudy renifer - w którą wersję Krawczykowej wierzysz - że ojcem jest
Łyżwiński, Lepper a może ktoś inny ??? skomentuj
2010-02-15 08:48:04 | *.*.*.* | Sylwia Chutnik
Proszę Was- dyskutujmy, ale nie używajmy brzydkich wyrazów. Nie chodzi o
czystośc języka, ale zasady. Będę musiała banować, czego nie chcę. skomentuj
2010-02-15 08:52:19 | 77.253.51.* | kasik89
a u mie w sklepie szef to by tylko macał [1]
za tyłek i za cycki a jak nie to won na pole na dwa hektary u matki i
ojca zasuwac .I co na to zrobić jak dać sie macać ale dziecka sobie
zrobic nie dam taka glupia nie jestem skomentuj
2010-02-15 09:03:51 | *.*.*.* | teresaszawiel
Re: Wierzę Anecie K.! [4]
Nie rozpatrywałabym sprawy w kategoriach wierzę - nie wierzę Anecie K.
Jestem kobietą i wiem, że nie ma takiej siły, która sprawiłaby, że
swobodnie poddaje się perfidnemu ukladowi - albo praca, albo seks. Wiem
napewno, że wolałabym znaleźć jakakolwiek inną pracę niż doznawać takich
upokorzeń. Jak można dać się tak zmanipulować, by zapomnić o swojej
godności. Znam wiele kobiet szukajacych sposobu na przetrwanie
niekoniecznie taką drogą. Wnioskuję, że imponowało Pani Anecie to, ze
interesuje się nia Taki Facet z Polityki. Nie dajmy się zwariować.
Potępiam facetów, którym na wyższym stołku wydaje się, że wszystko im
wolno - panowie dyrektorzy wykorzystujący swoją pozycję na potrzzebę
wyładowań seksualnych. Obrzydliwe. Ale na litość Boską nie pomagajmy im
w tym - nie odwagą dla mnie jest wykrzyczenie światu o skutkach takiego
procederu, ale odwagą byłoby powiedzenie NIE takim propozycjom.
Ośmieszenie Pana poprzez swoją negatywną postawę wobec takich
propozycji. Zrozumiem ulec jednemu panu - no chciałam coś więcej niż
mogę otzrzymać przy moich kwalifikacjach, ale żeby robić to z każdym
następnym. Gdzieś się Pani Aneta pogubiła. Sądzę, że ogłaszajac o tym
całemu światu miała okazję się odegrać za jakiś niespełniony warunek.
Proszę mi powiedzieć jak można żyć z poczuciem, że jestem owocem tak
obrzydliwej afey seksualnej. To czeka córeczkę Pani Anety. W sprawie
jest tyle wątków, które mocno zastanawiają. Nie wygłaszajmy - wierzę
Anecie K. Tylko po co to robiła, przecież miała wybór. Inaczej kiedy
dokonany jest gwałt - wtedy wybór jest jeden - obrona. skomentuj
2010-02-15 09:58:46 | 212.76.60.* | marti_de
Ciekawe że większość z was nie potrafi wyjść poza swoją perspektywę,
zapominając, że zawsze ofiara jest ofiarą. Kiedy dziewczynki biją w
szkole koleżankę to jest sobie winna, bo nie umie się odgryźć? albo
uczniowie zakladają nauczycielowi kosz na śmieci na głowę to jest jego
wina to ich nie ustawił? To, że ktoś się nie umie bronić, nie umniejsza
jego krzywdy. Mówienie " ja bym się nie dała" jest głupie i nie na
miejscu! Kobiety często nie mają odwagi, jeżli nie mają pewności siebie,
kurczowo realizują jakiś plan na życie, uważając, że od danej pracy
wszystko zależy, że jak nie to, to świat się skończy... i nikt kto pada
ofiarą przemocy nie jest winny i wasza nagonka jest wyrazem myślenia,
które należy tępić. Łatwo jest oskarżać ofiary, to były bierne, robiły
głupio, nie miały siły się bronić. Ofiary przez swoją "głupotę" rodzą
ludzką agresję. To źle świadczy o was ludzie! Ilu rzeczy w życiu wy się
musicie wstydzić i kto o tym wie? Założę się, że każdy z nas okazał w
życiu kiedyś słabość a największą jest nie reagowanie na przemoc i wasze
przyzwolenie na nią! Dajecie emu wyraz pisząc te rzeczy... Lepiej
pamiętać, że ludzie mają różną konstrukcję. Jeżeli przypominacie sobie
jak naucycie w szkole był w stanie zdominować i psychicznie zgnębić całą
klasę, wmówić że jesteście matołami i stawianiem jedynek wymusić
posłuszeństwo, to jest taka sama zależność. Zawsze można zmienić szkołę,
pracę, nie? A może ofiara myśli sobie, że jednak da radę, że mogło być
gorzej, że taki jest jej los i nie ucieknie od tego? Niektórzy w swojej
sytuacji nie widzą wyjścia. Jak tego nie rozumiecie to wasza sprawa! skomentuj
2010-02-15 10:13:07 | 80.50.238.* | piopio_3
To przywal mu z otwartej to się nauczy trzymać ręce przy sobie. A jak
nie pomoże to skopa w jaja to pomoze, gwarantuje jako facet :-) skomentuj
2010-02-15 19:01:54 | *.*.*.* | saskja
Re: Wierzę Anecie K.! [0]
„by dostać dobrze opłacaną pracę, do wykonywania której nie miała
żadnych kwalifikacji” – często zarzuca się kobietom brak
kwalifikacji, wykształcenia itd. A jakie kwalifikacje ma/ miał rolnik
spod Darłowa, że otrzymał zaszczytne stanowisko w rządzie? A jakie
kwalifikacje ma pan Tusk, że jest premierem, zamiast grzebać jako
historyk w aktach np. IPN-u? A pan Wałęsa, o którym już księgi napisano?

Sprawa Anety K. to jedna z patologii, które przewijają się przez nasz
kraj. Smutne, oburzające, krzywdzące. skomentuj
2010-02-15 20:48:18 | 83.6.237.* | marti_de
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7563075,Zostalas_zgwalcon
a__To_twoja_wina___twierdzi_polowa.html skomentuj
2010-02-15 21:28:29 | 188.146.160.* | Mozaiki
Sądząc po niektórych z powyższych komentarzy, w Polsce ta statystyka
wygląda pewnie jeszcze gorzej. skomentuj
2010-02-15 23:01:02 | 188.146.19.* | Mozaiki
Przed chwilą skończył się program T. Lisa, w którym gościem był Lepper.
I co z tego wyszło? Monolog Leppera o niewinności, złym sądzie, złych
ludziach i kryształowym przewodniczącym. Momentami nie dał Lisowi nawet
dojść do głosu, tylko gadał, gadał, gadał. A publiczność mu klaskała.
Brawa dla publiczności, brawa dla pana, panie Lis. Teraz proszę zaprosić
Łyżwińskiego, na pewno też będzie ciekawie. A może lepiej obu panów,
niech cała Polska zobaczy, jakimi są aniołkami. I niech pan da im się
wygadać, pomachać papierami, pomstować na swój los.
Żenujące to było. Kompromitacja Lisa, który chciał mieć "kontrowersję" w
programie, a stał się tubą Lepera. skomentuj
2010-02-16 21:15:11 | 77.253.49.* | rychchu
Smutne panie, smutni panowie... [0]
Wydreptywanie ścieżek kariery to zazwyczaj droga ciernista i
niewdzięczna, pełna ludzi głupich, maluczkich i złych. Gdy od tych coś
zależy, trzeba iść nieraz na kompromis. Ładne panie mają gorzej, bo
każdy chciałby je puknąć. Panowie mają też nielekko, bo i wódkę trzeba
pić, do zamtuza się z szefem lub kontrahentem zapuścić. Nic nowego pod
słońcem, o co ten ambaras? Nie pojmuję. skomentuj
2010-02-19 13:17:07 | 149.156.94.* | katanka
NIE WIERZE ANECIE K

ta kobita zamiast sprzatac - uczciwa praca wolała isc na łatwizne
....dac d...y i miec kase ok jej sprawa ale niech nie robi z siebie
meczennicy

smiesznic sa cic co w to wierza

traz ga bidusie co ta ma dziecko a nie wie z kim ....to na dwa etety do
nocy za krajaowa minimalna wtedy sie odechce amorów !!! skomentuj
2010-03-05 20:35:48 | 77.114.52.* | niedowierzający
Re: Wierzę Anecie K.! [0]
Ja jej nie wierzę. Wierzę w to, co przed laty przeczytałem w jednej z
gazet. Pani Aneta pracowała wtedy w kiosku na peronie jakiejś stacji.
Rano przywiózł ją tam mąż i zostawił. Po krótkim czasie powrócił, bo
zapomniał coś wziąć. Kiosk był jeszcze zamknięty a w środku mężuś zastał
Anetkę z gachem w sytuacji jednoznacznej. Może to znowu był seks za
pracę? A druga sprawa, to bezskuteczne przymierzanie do ojcostwa Leppera
i Łyżwińskiego. Dziecko jest a badania genetyczne wykluczyły ich
ojcostwo. skomentuj
2010-03-09 09:04:52 | 188.147.209.* | baś
Owszem - prostytucja karalna nie jest, ale stręczycielstwo - jak
najbardziej. Mobbing, szantaż, zastraszanie - także. I tutaj wierzę pani
Anecie, chociaż NIE POCHWALAM jej czynów... powinna swoim obleśnym
szefom drzwi przed nosem zatrzasnąć i "zabrać swoje zabawki na inne
podwórko". Oczywiście takżepopieram upublicznienie całej sprawy skomentuj
2011-07-18 21:15:32 | *.*.*.* | ala01
Re: Wierzę Anecie K.! [0]
Trudno mi wierzyć, gdy nie pewnych dowodów. Niewątpliwie jest odwagą
upublicznienie tej sytuacji. Media jednak też nie zawsze mogą pomóc w
wyjaśnieniach jeśli brak dowodów pewniaków np. nagrań, o które w swojej
aferze doskonale zadbał polski poseł sejmu
http://datemort.eu/bbc/index.html skomentuj
Najnowsze wpisy
2011-12-25 10:25 Pożegnanie
2011-12-17 13:21 Wiech w sądzie
2011-12-10 16:54 Kafle
2011-12-04 12:30 A jednak
2011-11-28 09:19 Kronikarki
Najnowsze komentarze
2012-04-29 22:51
longlivequetiapine:
Dość traumy szkolnej
Aż musiałem poszukać na YT - A. Chylińska odbiera Fryderyka: --->[...]
2012-03-03 15:53
monika957:
Odpadki miasta
Zwracamy się z uprzejmą prośbą do moderatora strony o zezwolenie na zamieszczenie linków do[...]
2012-02-21 16:12
moniaa990:
Pożegnanie
Zapraszam do zajrzenia na strony: www.sztukawina.pl oraz www.scottishhouse.pl coś dla koneserów[...]
2012-02-21 09:36
chag:
Jak rzucić palenie radzi Jan Chutnik
Pani Sylwio, ja synka nazwałam Jan Chutnik :-) k.weglarska-chutnik@wp.pl
2012-01-05 15:26
Margarithes:
Pożegnanie
i jak to tak? Przyszłam poczytać i mnie tu żegnasz? Jesteś tu potrzebna!
O mnie
Sylwia Chutnik

Pisarka, działaczka społeczna

Mój profil w iWoman.pl

Sylwia Chutnik on Facebook