iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Kronikarki
Fundacja Archeologia Fotografii wydała bardzo ciekawy album ze zbiorem zdjęć dwóch fotografek- Zofii Chomętowskiej i Marii Chrząszczowej. Obie panie tuż po wojnie pracowały nad dokumentacją zniszczeń Warszawy. Ich zdjęcia to w głównej mierze ruiny- jakieś druty, gruz, urwane ściany. Krajobraz pobojowiska. Trudno w takich nienormalnych warunkach tworzyć normalnie. A jednak zdjęcia mają coś do powiedzenia oprócz znanego tytułu wystawy „Warszawa oskarża”. Tak, te prace są jednym wielkim oskarżeniem- wskazaniem na piekło ludności żyjącej w (z)bombardowanym mieście. Mimo wszystko mają swój styl, swoje opowieści. Są wzruszającą pocztówką z tamtych czasów.
 
Poniżej fragment mojego tekstu umieszczonego w albumie „Kronikarki. Zofia Chomętowska i Maria Chrząszczowa”.
 
Bierz pani ten aparat i leć na ruiny, na te cegły. Szybko, bo zaraz wszystko może rozwalić się raz jeszcze. Resztki fasad poniszczonych budynków wyglądają, jakby miał runąć w sekundę. Jakieś to takie ciągle niepewne, czterdziesty piąty rok i Niemcy z Ruskimi w odwrocie, ale lepiej nie mieć złudzeń. A nuż człowiek się odwróci, na chwilkę kupić pieczywo wyrabiane z pyłu i żwiru, a tu bach i trach. Znowu nic nie będzie.
 
To, co pozostało po bombardowaniach i wysadzeniach pozlepiane na ślinę, domy mieszkalne jak ser, ulice jak piaskownica. Chwieje się to wszystko w posadach. Litości, mówi do wiatru ściana, litości, szepcze do biegających ludzi. Cichosza, bo fikniemy z cegłami na bruk. Jeszcze byle wichurka, a pogubimy piętra. Ktoś zapuka do naszych drzwi, a drzwi z futryną odpadną.
 
Jest coś w tuż-powojennej Warszawie chwiejnego jak chód pijaka. Tak on się stara iść prosto, żeby nikt nie wyczuł gorzały, ale lata od lewej do prawej. I podobnie stolica- z mętnym wzrokiem patrzy na nas z wyższością i mówi: o jezu, bez przesady, to się przyklepie, tam się zalepi i jakoś to będzie. Polacy, nic się nie stało, do domów wracajcie i normalnie mieszkajcie, bo nic się nie stało. 
 
Tak, ale też nic nie stoi. Jakiś taki obraz niepewny, jakby ktoś kichnął i to się rozsypało. 
 
Cegła cegłę przytula. Zbiera pył z okolicy i nerwowo wsypuje go między siebie. Coś może z tego wyjdzie, kolejny dom zostanie dumnie wpisany do rejestru Biura Odbudowy Stolicy. A ludzie natychmiast przyniosą te swoje worki, torby i resztki dobytku, na którym siedzieli w schronach i w obozach przejściowych.
 
Miska, nóż, kawałek obrusa. Kładziemy deskę na fragment podłogi i już jest stół. A potem to tylko znajdzie się połamane krzesło i robi się przytulnie jak w domu. Jak kiedyś, sprzed, zanim, za normalności. Te obrazki przyklepywania codzienności szczególnie wzruszająco prezentują się na czarno białych zdjęciach. 
 
 Dlatego też rwij pończochy, na wystających drutach, rusztowaniach fotografko. Łam obcasy na roztrzaskanych pomnikach i leć.
Leć robić zdjęcia. 
 
Komentarze (1)
Budrewicz A jednak

Komentarze

2015-08-30 11:53:05 | 77.222.246.* | Monika
Re: Kronikarki [0]
Zapraszam na weekend zniżek z salesandshopping.pl :) skomentuj

Sylwia Chutnik on Facebook