iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Potrzebne są zmiany

Po wczorajszym pogrzebie Izabeli Jarugi Nowackiej dotarło do mnie, że naprawdę nie ma już w obecnym rządzie zbyt wielu osób (określenie eufe-Mistyczne), z którymi można współpracować. I wracając ze Starych Powązek w myślach kłębiło się zwyczajne „no cholera jasna, kto będzie jeszcze walczył?” Czy ruch społeczny jest na tyle silny, aby bez odpowiednich sprzymierzeńców/czyń z Wiejskiej mógł realnie działać na rzecz konkretnych zmian? Gdzie się kończy wspólna walka, a zaczyna polityczne kombinatorstwo i tak dalej. Refleksje tyleż aktywistki, co romantycznej anarchistki, która coraz częściej łazi do Sejmu, ale głęboko wierzy, że kiedyś tego Sejmu nie będzie. A ludzie będą szczęśliwi, a w sali posiedzeń otworzą nowe przedszkole, a społeczeństwo będzie samoorganizującym się bytem. Taaaak.

                                        

                                            Manifa z panią Izą

                                 Źródło zdjęcia: czytanki.blox.pl

Rezygnując z kiszenia się we własnym sosie i ciągłego pikietowania w pięć osób pod nieczynnym urzędem weszłam na ścieżkę dialogu. Ciężki kompromis, ale z samą sobą. Czasami można osiwieć, ale przynajmniej widzę efekty pracy. Nawet błahe: jechałam na dyskusję o pracy domowej do Siedlec nowym składem Kolei Mazowieckich, a tam piktogram wskazujący miejsce dla kobiet w ciąży- efekt wspólnej akcji w ramach Odmienny Stan- Odmienne traktowanie. Czyli taka vlepka jest efektem. Coś można.
 
A ustawy? Projekty są, gorzej z ich przegłosowaniem. Mrożą się od miesięcy w Sejmie i nikt nie chce się nimi zajmować, bo polityka społeczna jest not sexy. Jest lekka, nie to co wybudowanie czegoś, zburzenie czegoś.
Jeszcze miesiąc temu na konferencji o rodzinie w Polsce domagałyśmy się (jednym głosem z organizacjami katolickimi, tak, tak!) prawa zabezpieczającego kobiety niepracujące zawodowo. Pani Joanna Krupska (Związek Dużych Rodzin Trzy Plus) zwracała uwagę na problem niezabezpieczenia wdów z rodzin wielodzietnych. Nie zdążyłyśmy, ustaw nie przepchnięto, pani Joanna miesiąc później została wdową z siódemką dzieci.
 
W czasie wspomnianej wcześniej debaty w Siedlcach prowadząca Agnieszka Janiszewska powiedziała, że zostaje nam działanie lokalne, bo tylko tam mamy realny wpływ. No tak, w małym ogródku łatwiej się sprząta. Ale myślę sobie, że dopóki nie zaczniemy starać się o wpływ na Wielką Politykę, to nie osiągniemy wszystkiego.
Nie startuję z pozycji parytetów, kandydowania partyjnego, aktywizacji polityczek. Startuję z obywatelskiej potrzeby (brzmi jak ulotka, ale tak to się właśnie nazywa) realnego działania. I wierzę, że mogę mieć wpływ na zmiany. Dlaczego? Bo mam takie prawo i nie zawaham się go użyć. Nie trzeba mieć wpływowych rodziców, wepchnąć się na pierwsze miejsce listy wyborczej i budować siatki zależności towarzyskich. Należy dobijać się ze swoimi pomysłami, prowokować debatę społeczną, odnajdywać sojuszników/czki i marudzić o zmiany.
Proste? Proste. We wpisie blogowym…
 
W praktyce człowiek staje na rzęsach i nic. Wczoraj na Powązkach widziałam setki działaczek/czy na rzecz związków partnerskich, praw człowieka, LGBT, feministek, osób niepełnosprawnych, odrzuconych i wszystkich tych, co walczą z wiatrakami. Tyle wspaniałych, niezłomnych, nie załamujących się. Pożegnanie jednej z nas sprowokowało do refleksji „co teraz”?
 
Odpowiedź pewnie jedna: „jedziemy z robotą dalej”. No nikt za nas nie posprząta tego bałaganu. A głębokie przekonanie o potrzebie zmian wyrywa nas z zadumy i każe napierdzielać jeszcze więcej projektów i kampanii, szkoleń, warsztatów, bezpłatnych porad, spotkań z lokalnymi i nie tylko politykami i polityczkami, wykłócania się i walki z głupotą.
I jak ktoś się mnie pyta „ale to cokolwiek zmienia?”, to już nauczyłam się nie odpowiadać. Niech sobie taki pytacz siedzi i czeka. Ja i moje koleżanki nie mamy na czekanie czasu.
I żeby akcencik mocny na koniec wpisu to proszę uprzejmie Dezertera:
 
Potrzebne są zmiany
Konieczne są zmiany
Bo jeśli nic się nie zmieni
Może nadejść dzień rebelii
 

Nie to, że straszymy, ale przypominamy.

Komentarze (5)
Balon, który zaraz pęknie

Motto:

„Ja to się ludziom dziwię, że w takim dniu robią w sklepach zakupy!”
Komentator w telewizji
 
Spirala histerii napędza coraz większą grupę społeczeństwa. Zabiera po drodze także tych, dla których wydarzenia z 10 kwietnia były autentyczną tragedią. Rozmaite płaczki medialne odbywają niekończące się tournee po stacjach radiowych i telewizyjnych. Dla polityków i polityczek nie ma znaczenia, że ostatni prezydent tego kraju miał żenująco niskie poparcie społeczne. Teraz spocznie na Wawelu, w nagrodę za wzruszającą śmierć.
Ktoś co chwila przypomina "ciszej nad tą trumną", ale ciszy nie dochowuje żadna ze stron. Też nie dochowam, po sprawiedliwości.
 
Poczet Polskich Idoli powiększa się. Jest papież, jest Małysz, jest Kaczyński.
 
Ostatnie dni pokazały, jak wielki problem mają Polacy z rozumieniem takich pojęć jak „naród” czy „ojczyzna”. Na poziomie emocjonalnym zdaliśmy egzamin traumy celująco. Gorzej, jeśli chodzi o sens. Zbitki słowne, krążące w wypowiedziach tak zwanych przeciętnych obywateli obnażają romantyczne postrzeganie idei państwowości. Oto „nasz ukochany prezydent”, który jeszcze do niedawna był idealnym workiem treningowym dla rozmaitych satyryków i komentatorów politycznych jawi się niczym ginący na polu walki obrońca wartości patriotycznych. Pojawiły się już komentarze o „poległych”, „męczeństwie” czy „poświęceniu”. Tak, nadal mamy takie zwroty w słowniku mowy codziennej. Dodatkowo Drugi Katyń, odmieniany przez wszystkie przypadki i określenia takie jak „nowa Golgota”, „naród wystawiany na próbę”.
 
Naprędce wyciągnięto ze strychu przykurzone rekwizyty. Teatr Polska czas zacząć, ale sztuka okazuje się monodramą, z łatwym do przewidzenia zakończeniem. Uroczyste wniesienie na złotej poduszce zwłok na katafalk. Nieliczne grupki przebąkują coś o nietrafionym geście, ale wiadomo, że grupki te reprezentują anty patriotyczny Obóz Szkodzący Odczuwaniu Żałoby. I dlatego nawet, jak przyrzekają, że czują smutek, to ten smutek należy im zabrać, gdyż podburzają i się nie zgadzają. A reszta się zgadza. Reszta płacze.
 
Kto płacze naprawdę, a kto na niby? Kto z głębi serca chlipie, a kto po kryjomu wpuszcza sobie krople do oczu. U których cyniczny uśmiech wypłynął niekontrolowanie na twarz. Gdzie prawdziwe kwiaty, a gdzie sztuczne made in china?
Odpowiedź jasna: my po stronie Wawelu, a ZOMO na Powązkach.
 
Jak znaleźć się w potoku autentycznego fałszowania historii, która tak łatwo zamienia się w histerię?
Wiele osób próbuje radzić sobie z napływem wzniosłych słów metoda radykalną. Czyli: jak oni płaczą, to my się śmiejemy. Już w sobotę krążyły SMSy „co zrobić z tak pięknie zaczętym dniem?” czy „kaczka ustrzelona”. Jeden pan w sklepie tuż po ogłoszeniu informacji w radiu o ofiarach, zaczął bić brawo. Inny cieszył się, że jednego dnia wyeliminowano tak wielu znienawidzonych ludzi- polityków, władze kościelne i wojskowe. No po prostu święto, spełnienie snów anarchisty.
No ludzie. Luuuuudzie!!!
 
Zaraz wam ten balon nadziei na „zdrową debatę publiczną”, nadziei na „Katyń jako najczęściej wyszukiwany wyraz w Google” wybuchnie i was zachlapie, aż stracicie oddech.
Łzy, śmiech, obłęd- ktoś wlał do naszego mrowiska kubeł wody i teraz próbujemy za wszelką cenę wypłynąć na wierzch.
Ale świat, proszę sobie to wyobrazić- kręci się dalej. My też musimy iść dalej, bo jesteśmy częścią wielkiego osiedla mrowisk.
Wysmarkajmy nosy i rozejrzyjmy się wkoło- w czasie ostatniego tygodnia rozpoczęła się kampania wyborcza. Nawet, jeśli kogoś wybory nie interesują, to się z ręką w nocniku obudzi, jak wybory zainteresują się nim.
Nawet, jak ktoś ze zniecierpliwieniem tłumaczy, że ma dość kłótni o Wawel, to kłócić się za chwilę będzie. W ogólnonarodowej debacie pt
" Dlaczego spieprzyliśmy szansę na naprawę?"
Komentarze (15)
Do widzenia, pani Izo

Łączę się w bólu z Rodzinami osób, które zginęły w katastrofie samolotu 10 kwietnia.

Szczególne wsparcie kieruję do najbliższych Pani Marii Kaczyńskiej,  która bardzo często angażowała się w kampanie na rzecz rodziny i po prostu była bardzo serdeczną, ciepłą osobą, Pani Izabeli Jarugi- Nowackiej, wspaniałej działaczce i polityczce, z którą przecież nie tak dawno maszerowałam na Manifie, Pani Jolanty Szymanek- Deresz, Pani Krystyny Bochenek.

Pani Joannie Krupskiej, przewodniczącej Związku Dużych Rodzin "Trzy Plus" przekazuję wyrazy współczucia po stracie męża, Pana Janusza Krupskiego.

************************************************

Dzięki za komentarze (oczywiście trzeba było zamachać nagrodą, żeby się Państwo łaskawie wpisywali, no co za leniuchy!)

Dzidzie wypicowane polecą do p. Joanny Rodowicz, która jest surfującą po necie emerytką oraz do Addy N., szanownej nauczycielki, co dzieci katuje Atlasem.

Dodatkowe nagrody dla Marty Zablockiej oraz Mozaiki za zaangażowanie w dyskusję, która wymknęła się spod tematu, ale miło było ją podsłuchiwać.

Proszę o przesłanie adresów pocztowych w wiadomości na priwa.

Pozdrawiam, gratuluję, love!

 

 

 

Komentarze (21)
4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
Najnowsze wpisy
2010-08-30 18:43 Cwaniary część 13
2010-08-27 13:42 Cwaniary część 12
2010-08-19 18:50 Cwaniary część 11
2010-08-12 13:20 Cwaniary część 10
2010-08-08 12:04 Cwaniary część 9
Najnowsze komentarze
2010-09-02 13:56
Stała_Czytelniczka:
Cwaniary część 13
bardzo dziękuję za całe wakacje z Cwaniarami! aż szkoda, że to już koniec (i Cwaniar i[...]
2010-08-31 13:01
Moza.iki:
Cwaniary część 13
Urodzić mogę, ale żeby nie trzeba było w ciąży chodzić:)
2010-08-31 10:25
kantallupa:
Cwaniary część 13
szkoda, że już koniec... same końce dzisiaj, koniec cwaniar, koniec wakacji... o! i koniec[...]

Sylwia Chutnik on Facebook