iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Cmentarz
Cmentarze są jak stop klatka. Lecisz, miotasz się, szamoczesz po mieście. Lecz nagle wchodzisz w bramę, od razu ciszej, jakiś czerwony robal włazi ci po nodze. Wzdrygasz się i wiesz, że to tutaj. W ręku znicz, kwiaty (zazwyczaj chryzantemy), wieniec ze sztucznych róż. I jeszcze zestaw polerowaczki: szczotka, Ludwik, butelka i szmata. Czasami pasta do nabłyszczania, ale podobno bezsensu. I jeszcze torby na zwiędłe kwiaty. Strój niezobowiązujący, bo to się trzeba będzie tarzać w pajęczynach albo igliwiu.
 
Najgorzej mają ci prosto z kościoła- odstawieni, a potem tylko dziury w rajstopie od sprzątania. 
Nastrój zadumy, przy głównej alejce stoi skrzypek i tak potwornie rzępoli, że chętnie bym mu zapłaciła za spieprzanie z dala od tych biednych zmarłych, co leżą bez ruchu i muszą tego wszystkiego słuchać. Poza tym pieśni rzewne, rozstrojone, psujące ciszę. 
 
Istnieją wewnętrzne przepisy, ze śmieci składujemy przy bramie, że dbamy o sąsiednie groby, że nie stawiamy zniczy bezpośrednio na płycie i że zakupy robimy według funeral code. Podobno białe lilie tylko dla młodych. Dla starych tylko smutne wianuszki. Pewnie coś tam jeszcze jest, ale na razie nie wiem. Jestem początkująca.
 
Boją się mnie staruszki. Jak idę za nimi alejką, to mnie przepuszczają. Jak porządkuję grób, to zaglądają do mojej alejki, bo myślą, że coś kradnę.
Tam tylko starzy przychodzą. Albo czasem starzy z młodszymi. A same młode to niewidoczne, jakieś podejrzane. Może profanują, kto ich tam wie?
 
Staram się wyglądać nabożnie, ale i tak uciekają. Chyba, że są z mężami, to oni pierwsi do mnie podchodzą, jak o coś pytam. Jednak większość to cmentarne wdowy, co to polerują płytę z wyrytym „zmarł w 1996”. Tyle lat, tyle czasu polerują. Ręce im się powykręcały od tej zimnej wody z kranu.
 
Cmentarz Bródnowski jest od końca XIX wieku. Pierwsza pochowana to roczna dziewczynka, Marysia Skibniewska. A potem to już ponad milion innych- to jedna z najbardziej “zamieszkałych” nekropolii w Europie.  Jest i Dmowski i Fogg (matko, jak mój dziadek go nie lubił, ciągle tylko nucił fałszywie „jesienne róże”- a teraz są sąsiadami). I wiele innych, chociaż nie jest to celebrycki rejon, jak na Powązkach. Wiadomo- Praga.
 
To się widzi w ludziach, to się widzi w otoczeniu. Naprzeciwko bramy od św Wincentego ktoś ma hodowlę gołębi. Latają nad usługami kamieniarskimi (pamiętacie Himilisbacha? no ale on na Wólce pracował), zaraz obok „mini bar” przed którym siedzi matka z dziećmi i pali fajka non stop. Tylko te dzieci wokół niej robią kółka na rowerze, a ta pali.
 
Przede mną idzie koleś w bluzie głoszącej, że urodził się na blokowisku. No widać, widać, nie ma sensu się podpisywać, bo w chodzie ma ten koleś zakodowane na zawsze, że zbiegały jego nogi po dwa stopnie z klatkowskiej, że fajka gasił o barierkę i że popluł naokoło ławkę przy trzepaku, może nawet pluje i teraz.
 
Bródnowski cmentarz jest chyba najlepszy dla mojego dziadka, chociaż całe życie tylko Ochota i Wola. Bo to właśnie tam, niedaleko Ronda Żaba jest klimat tego specyficznego luzu i sznytu, co to można sobie tylko za szybką podziwiać na lewym brzegu. A na prawym to jest serce.
 
Komentarze (6)
(trzeci) Kultura, ludzie
9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 |

Sylwia Chutnik on Facebook