iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

Odpadki miasta

Śmietniki warszawskie zamieszkiwane są przez niekończące się odpadki miasta. Nie są one przyporządkowane konkretnym grupom społecznym, chociaż, oczywiście, można by pokusić się o interpretacje, analizy. Więcej będzie na przykład torebek Aro w okolicy akademików a znowu Alma 24 przy strzeżonych osiedlach. Opakowania po wyrobach z Biedronki częściej spotkamy na wielkich blokowiskach niż przy koloniach Starej Ochoty. I tak dalej.

Zawsze jednak tony, fury (tradycyjnie nie sortowane, bo Polak nie uznaje tych zachodnich wydziwień recyclingu) przewalają się codziennie i zjadane są przez pomarańczowe śmieciary uzbrojone w metalowe zęby. Jeżdżą takie , skręcają w wąskie uliczki i łupią śmietnikami o szóstej rano.

Grzmot, trach, pudło do góry. Rumor wywalanych strumieni odpadków znika w brzuchu mielącej maszyny. W jego środku butelki, puszki i sterty makulatury uderzają o siebie nawzajem i nie chcą chodzić na paluszkach. Młócą, wierzgają jakby nie chciały pogodzić się z tym, ze to ich gehenna przed cmentarzyskiem w postaci hałd, szczytów wysypisk. Jak niepoliczalna masa, jak świat bez początku i końca zalewają nas niepotrzebne resztki konsumpcji.

Nie możemy się opanować, kupujemy, wyrzucamy, znowu kupujemy. Szewc kręci głową, bo teraz balerinki kosztują 50 złotych w H&M i ścierją się po trzech miesiącach. Nie ma sensu wstawiać im nowej podeszwy za 15 złotych, bo zetrze się również czubek i w krótkim czasie trzeba będzie kupić nowy but. Po prostu, znowu po taniości- przecież zaraz się zepsuje. 

A zresztą, co tam but. A komórka? Co dwa lata nowa, w abonamencie. Już nie wiadomo, co robić z tymi wszystkimi modelami, bo psują im się coraz częściej przyciski i wysiada bateria. Leżą potem w szufladzie te niemodne trupy, zastąpione nowym modelem, któremu wbudowali lodówkę i laser do zabijania niechcianych rozmówców. 
Po kolejnych porządkach wyrzuca się więc rzęcha, który miksuje się z resztkami z obiadu i kurzem z bez workowego odkurzacza. 
Na wieczne zapomnienie i na wieczne niekupienie.
 
Wiele jest osób trudniących się wróżeniem ze śmieci lub budowaniem psychologicznego obrazu ludzi pod kątem tego, co wyrzucają. Mało tego- dokonuje się analizy, w jaki sposób człowiek przygotowuje śmieci do wyrzucenia. Czy zgniata butelkę, czy składa torebkę po chipsach. Czy wszystko miętoli a może wkłada jednego śmiecia w drugi? 
 
Jednak najlepszymi znawcami śmietnikowych skarbów są nurkowie, którzy buszują codziennie w kontenerach korzystając z tego, że jedni są bogaci, a drudzy biedni. Że jedni nie potrzebują, a znów drugi się przyda.
Kiedyś takiemu panu o mały włos nie wrzuciłam torby na głowę, kiedy siedział tak skulony i przerzucał wprawnie odpadki. 
Potem zawiózł w dziecięcym wózku zgniecione puszki i sprzedał sobie czyjeś śmieci zamieniając je na chleb albo wódkę. 
Reakcje łączone, łańcuchy zależności, wzajemne czynności podtrzymują tkankę miejską w należytym porządku.
 
Dlatego też zamykanie na klucz swoich śmieci jest nie tylko objawem małostkowości i odruchu psa ogrodnika, ale poważnie chwieje podstawami każdego miasta.
 
Zastanówcie się więc, bogacze, czy naprawdę nie możecie się trochę wyluzować i podzielić swoimi śmieciami. 
Poczujcie się przez chwile jak gwiazdy filantropii.
 
Komentarze (4)
Precz Teatr Mszy
5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |

Sylwia Chutnik on Facebook