Tu będzie pasek otaczający ramię, ale z niego wychodzić będą takie jakby płomienie i zakręcać na plecach. Dalej wzór skończy się przy dłoni okrążając palce. Kolor czarny, z prześwitami czerwonymi, lekko cieniowany, żeby nie wyszedł ciężki tribal. Acha, i jeszcze dwie gwiazdy na łokciach i, jak już tu jestem, takiego kwiatuszka na brzuchu.
Halina podniosła bluzkę do góry i pokazała miejsce wokół pępka.
Tatuator podrapał się w głowę i chciał coś powiedzieć. Spojrzał jednak na zdecydowana minę klientki i westchnął.
- Ale to dopiero za dwa tygodnie, robotę mam.
- Panie, coś pan, nie widzisz, że to ekspresowe danie, czasu nie ma, gdzie ja potem z taką rozwlekłą skórą przyjdę. Też mi coś, on ma robotę. A ja to co, na wakacjach spalam cellulitis, pisma sobie leniwie przeglądam od pierwszej strony do ostatniej i na odwrót? Masz pan wzory i rysuj. Ja sobie tu usiądę, o proszę.
Cóż było robić. Umówieni klienci pieklili się wspominając o zaliczkach i niesłowności, ale dziwna siła płynąca od zdenerwowanej dziewczyny uniemożliwiła logiczne myślenie.
E tam siła. Przecież wiadomo, że kto babie w ciąży odmówi tego myszy zjedzą, komornik przyjdzie i grom z jasnego nieba walnie.
Maszynka do tatuowania zabuczała, Halina westchnęła i zaczęła zastanawiać się, co zrobi po wyjściu ze studia. Deszcz, zimnota, znowu mało pracy przy korektach. Wydawnictwa zaczęły oszczędzać i edytować teksty bez poprawek. Czytelnicy i tak się nie zorientują, kiedy z wypiekami na twarzy będą śledzić kolejne przygody wampirów. Przecinek czy nie- ważne, kto zabił. Niepokój o pieniądze, jeszcze tego brakowało. Dobrze, że Antek pracował w serwisie rowerowym. Na umowę o pracę, prawdziwy luksus. Zgromadzili już większość z dziecięcych zapasów zbierając po znajomych gadżety typu wózek i stertę śpioszków. Śpioszki z misiem, śpioszki z balonikiem, śpioszki z pędzącym królikiem. Kolekcja czekała tylko na nowego właściciela, a rodzice w spokoju oddawali się ostatnim podrygom swojego hobby. Hobby typu wymierzanie sprawiedliwości.
Po kilku godzinach tatuator spojrzał na swoja pracę i wystękał, ja już nie mogę, resztę skończymy jutro.
Jutro? I tak będę chodziła pomalowana do połowy, no nie mogę.
Ale mimo próśb Halina nic nie osiągnęła i owinięta folią zabezpieczającą nowe dzieła sztuki wyszła na ulicę.
Obok przejeżdżała Bronka. Była jej koleżanką ze szkoły, która pracowała obecnie w kancelarii prawniczej. Wszystkie dziewczyny się z niej śmiały, bo mieszkała na strzeżonym osiedlu i miała szalenie elegancki samochód. Łeeee- ale bogaczka, ale dziewczyna z serialu. A to wiocha przecież, tak mieć pieniądze na koncie.
Ale Bronka nie z tych, co piją drogie wino po ciężkim dniu. Bo zamiast tego chodziła czasem z Celiną i Haliną na nocne łowy.
Szczególnie upatrzyła sobie nocne autobusy. Do szału doprowadzali ją pijani goście zaczepiający współpasażerów. Potrafiła pół nocy zjeździć od Centralnego choćby i na Wołomin, aby spotkać „chuliganów”. Scenariusz był podobny: kilku wesołków lokowało się z tyłu wozu, wyjmowało piwa i głośno gadało. Po jakimś czasie zaczynała się demolka. Podchodzili do jakieś dziewczyny i zaczynali swoje „ej, kurwa, niezła lacha, ej, co robisz mała, a co ty tu masz, ładna bluzka, zdejmij bluzkę, ej, jedź z nami na imprezę, ej”. Dziewczyna udawała, ze nie widzi, ze nie słysz, że jej nie ma. A cała reszta autobusu to samo. Zamyśleni, nieobecni, byle doczekać do momentu, aż bydło wysiądzie i da spokój.
Lecz Bronka nie. Bronka się w takich momentach rozluźniała. Zawsze na wysokich obcasach, w sukieneczce, podchodziła do bandy i przyglądała im się bez słowa. To oni rozochoceni, ej, mała, chcesz ruchanko?
To był sygnał- wystrzał z pistoletu, na miejsca, gotowi, start. Jednym ruchem łapała pierwszego z brzegu za szyję i przystawiała mu nóż do gardła. Przy najbliższym przystanku kazała wychodzić reszcie, a sama zręcznym kopniakiem wywalała zatrzymanego. Zazwyczaj banda uciekała.
Raz zdarzyli się chojracy, którzy zaczęli wsiadać z powrotem do wozu i żądać sprawiedliwości. Musieli zginąć.