iWoman.pl iWoman.pl

przejdź do listy blogów przejdź do serwisu

LogowanieRejestracja

A od września- nowe wpisy
Witam wszystkich i wszystkie powakacyjnie- i po cwaniarach. Bardzo dziękuję za liczne komentarze i kibicowanie dzielnym dziewczynom, które wymierzają sprawiedliwość na ulicach Warszawy. Dostaję pytania, co dalej- narazie jeszcze nie wiem, ale może kiedyś powstaną nowe opowiadania. Napewno w zmienionej formie.
Powracamy do regularnych wpisów blogowych dotyczących różnych tematów. Ale to dopiero pod koniec tygodnia.
Tymczasem Halina i Celina prosiły, abym przekazała Państwu wiadomość o Koalicji, do której można się przyłączyć:
 
Jak co roku, 11 listopada nacjonaliści i neofaszyści z różnych organizacji planują przemaszerować ulicami Warszawy. Nie chcemy, by zwolennicy ksenofobicznych i rasistowskich ideologii, którzy z dumą odwołują się do przedwojennych organizacji o jawnych sympatiach faszystowskich, znowu przeszli przez stolicę. Od dwóch lat próbujemy ich marsz zablokować. W tym roku liczymy na Wasze wsparcie. Bez szerokiego porozumienia różnych ludzi i środowisk nie uda się tego zrobić.
Grupa inicjująca zaprasza do koalicji mającej na celu zablokowanie marszu nacjonalistów. Proponujemy współpracę opartą na akceptacji poniższych zasad:
1. Łączy nas sprzeciw wobec nacjonalizmu i faszyzmu,
 2. Naszym podstawowym celem jest fizyczna blokada marszu nacjonalistów i neofaszystów planowanego na 11 listopada 2010,
3. Akceptujemy różne formy protestu,
4. Nie podważamy strategii innych grup. Działamy razem, więc jesteśmy ze sobą solidarni.
Członkowie koalicji prowadzą dowolne działania na różnych płaszczyznach, aby zrealizować podstawowy cel: blokadę marszu nacjonalistów. Grupa inicjująca jest otwarta na nowe osoby. Jej zadaniem jest koordynacja działań. Koalicja ma charakter niehierarchiczny
Grupa inicjująca  Koalicję11 listopada
Możesz odwiedzić stronę grupy i dowiedzieć się, co dalej zrobić: http://wawa11listopada.blogspot.com
No, a jak kto chce, to jeszcze Antifa.bzzz.net
Komentarze (0)
Cwaniary część 13

Oczyszczanie miasta z elementów męczących i zbędnych podejmuje się na skutek swoich osobistych doświadczeń. Zazwyczaj. Czasami jest to po prostu irytujący detal na mapie, biały puszek na czarnej wykładzinie. Brzęcząca mucha.

Ludzie cierpiący na nerwicę natręctw niełatwo znoszą bałagan. Porządkują i przestawiają do momentu, kiedy obraz ich zadowoli. Żaden szampon nie może stać krzywo pod prysznicem, żadna kartka swobodnie leżeć na stole. Bo świat ma zasady, nie można burzyć ich w imię własnego widzimisię lub zwykłego lenistwa.
 
Dla Bronki awanturujące się hordy pijanych facetów były tym samym, co nie posprzątany dom. Wyprowadzały ją z równowagi. Chodziła więc po Warszawie i, niczym sumienna pokojówka, ścierała najmniejszą drobinę kurzu. Chodzi o zasady, o ład. Ludzie śmiecą torebkami po czipsach, rzucają je na bogu ducha winne krzewy i i zadowoleni wpierdzielają kolejne zamulacze. A tak nie wolno, gdyż miasto to nasz wspólny dom, broniony przez pradziadów i prababcie. I nie można sobie, ot tak, siup, i do tyłu papierek.
 
Jeśli Bronka zauważyła na ulicy śmiecących ludzi- nawet małe dzieci- podchodziła i z zaciśniętą szczęka pytała o imię, nazwisko, wiek i adres. Najczęściej ludzie patrzyli na nią dziwnie lub kazali spływać. Małe dzieci wybuchały płaczem i zaraz podlatywały rozjuszone mamy. Bronka pytała je o to samo. Następnie swoimi wypielęgnowanymi dłońmi podnosiła kosz na śmieci i wysypywała na głowę śmiecącym. To wersja minimal.
 
Jeśli wiedziała zaś, gdzie mieszka dana osoba, to potrafiła pół nocy zbierać odpadki, aby wyrzucić je na wycieraczkę zbrodniarza. Dzieci podnosiła do góry za uszy, niewychowane nastolatki lądowały tyłkiem w koszu, a pijani kolesie...cóż, pijani kolesie mieli najgorzej. Tu już nie pytała o nic.
 
Patrzyła się tylko na nich długo, a potem natychmiast działała. A nie było to podszyte żadną ideologią, żadnym przemyśleniem natury politycznej. Zwyczajnie oczyszczała teren, a widok grupy rozochoconych panów z plastikowymi torebkami pełnymi puszek był dla nich jak przejechanie paznokciami po tablicy. Jak styropian kruszony mokrą ręką. Uczucie nie do zniesienia. Grupa ludzka do eliminacji.
 
W czasie akcji Halina i Celina miały kłopoty z Bronką, ponieważ trudno było działać zespołowo. Podczas, gdy dziewczyny namierzały się czasem po kilka dni na jednego kolesia przebierającego się w mundury SS i chwalącego fuhrera, to Bronce wystarczył niezobowiązujący spacerek po dzielnicy, aby wściec się kilkakrotnie. Tłumaczyła im, że śmiecenie jest gorsze od faszyzmu, zupełnie nie rozumiała całej tej idei Bloku Antyfaszystowskiego. Ot, zwyczajnie: za pozostawianie psich kup i opróżnionych butelek poza miejscem do tego wyznaczonych, poza miejscem destylacji- kara.
 
 
Trzeba jednak przyznać, że te trzy Atomówki były nie do powstrzymania. Ich nieprawdopodobna siła i determinacja nie były zasługa siłowni czy sterydów, a prawdziwej wściekłości, takiej, jaka znamy z dzieciństwa, kiedy ktoś złamał nam kredkę. Jak ktoś poderwał nam naszego chłopaka, jak niesłusznie oskarżył, jak poniżył. I wszystkie te malutkie zdarzenia rosną w człowieku, kiełkują, aby w odpowiednim wieku przybrać formę idealnie skrojonej sukienki w stylu zemsta.
 

Bardzo dziękujemy za czytanie i oglądanie Cwaniar, to były miłe wakacje. Mamy nadzieję, że okryłyście w sobie wewnętrzną Halinę i Celinę i wiecie już, co robić.

Czas na dzień powszedni.

Pozdrawiamy,

Sylwia Chutnik

Marta Zabłocka

Komentarze (10)
Cwaniary część 12

Tu będzie pasek otaczający ramię, ale z niego wychodzić będą takie jakby płomienie i zakręcać na plecach. Dalej wzór skończy się przy dłoni okrążając palce. Kolor czarny, z prześwitami czerwonymi, lekko cieniowany, żeby nie wyszedł ciężki tribal. Acha, i jeszcze dwie gwiazdy na łokciach i, jak już tu jestem, takiego kwiatuszka na brzuchu.

Halina podniosła bluzkę do góry i pokazała miejsce wokół pępka.
Tatuator podrapał się w głowę i chciał coś powiedzieć. Spojrzał jednak na zdecydowana minę klientki i westchnął.
- Ale to dopiero za dwa tygodnie, robotę mam.
- Panie, coś pan, nie widzisz, że to ekspresowe danie, czasu nie ma, gdzie ja potem z taką rozwlekłą skórą przyjdę. Też mi coś, on ma robotę. A ja to co, na wakacjach spalam cellulitis, pisma sobie leniwie przeglądam od pierwszej strony do ostatniej i na odwrót? Masz pan wzory i rysuj. Ja sobie tu usiądę, o proszę.
 
Cóż było robić. Umówieni klienci pieklili się wspominając o zaliczkach i niesłowności, ale dziwna siła płynąca od zdenerwowanej dziewczyny uniemożliwiła logiczne myślenie.
E tam siła. Przecież wiadomo, że kto babie w ciąży odmówi tego myszy zjedzą, komornik przyjdzie i grom z jasnego nieba walnie.
 
 
Maszynka do tatuowania zabuczała, Halina westchnęła i zaczęła zastanawiać się, co zrobi po wyjściu ze studia. Deszcz, zimnota, znowu mało pracy przy korektach. Wydawnictwa zaczęły oszczędzać i edytować teksty bez poprawek. Czytelnicy i tak się nie zorientują, kiedy z wypiekami na twarzy będą śledzić kolejne przygody wampirów. Przecinek czy nie- ważne, kto zabił. Niepokój o pieniądze, jeszcze tego brakowało. Dobrze, że Antek pracował w serwisie rowerowym. Na umowę o pracę, prawdziwy luksus. Zgromadzili już większość z dziecięcych zapasów zbierając po znajomych gadżety typu wózek i stertę śpioszków. Śpioszki z misiem, śpioszki z balonikiem, śpioszki z pędzącym królikiem. Kolekcja czekała tylko na nowego właściciela, a rodzice w spokoju oddawali się ostatnim podrygom swojego hobby. Hobby typu wymierzanie sprawiedliwości.
 
Po kilku godzinach tatuator spojrzał na swoja pracę i wystękał, ja już nie mogę, resztę skończymy jutro.
Jutro? I tak będę chodziła pomalowana do połowy, no nie mogę.
Ale mimo próśb Halina nic nie osiągnęła i owinięta folią zabezpieczającą nowe dzieła sztuki wyszła na ulicę.
 
Obok przejeżdżała Bronka. Była jej koleżanką ze szkoły, która pracowała obecnie w kancelarii prawniczej. Wszystkie dziewczyny się z niej śmiały, bo mieszkała na strzeżonym osiedlu i miała szalenie elegancki samochód. Łeeee- ale bogaczka, ale dziewczyna z serialu. A to wiocha przecież, tak mieć pieniądze na koncie.
Ale Bronka nie z tych, co piją drogie wino po ciężkim dniu. Bo zamiast tego chodziła czasem z Celiną i Haliną na nocne łowy.
 
Szczególnie upatrzyła sobie nocne autobusy. Do szału doprowadzali ją pijani goście zaczepiający współpasażerów. Potrafiła pół nocy zjeździć od Centralnego choćby i na Wołomin, aby spotkać „chuliganów”. Scenariusz był podobny: kilku wesołków lokowało się z tyłu wozu, wyjmowało piwa i głośno gadało. Po jakimś czasie zaczynała się demolka. Podchodzili do jakieś dziewczyny i zaczynali swoje „ej, kurwa, niezła lacha, ej, co robisz mała, a co ty tu masz, ładna bluzka, zdejmij bluzkę, ej, jedź z nami na imprezę, ej”. Dziewczyna udawała, ze nie widzi, ze nie słysz, że jej nie ma. A cała reszta autobusu to samo. Zamyśleni, nieobecni, byle doczekać do momentu, aż bydło wysiądzie i da spokój.
 
Lecz Bronka nie. Bronka się w takich momentach rozluźniała. Zawsze na wysokich obcasach, w sukieneczce, podchodziła do bandy i przyglądała im się bez słowa. To oni rozochoceni, ej, mała, chcesz ruchanko?
 
To był sygnał- wystrzał z pistoletu, na miejsca, gotowi, start. Jednym ruchem łapała pierwszego z brzegu za szyję i przystawiała mu nóż do gardła. Przy najbliższym przystanku kazała wychodzić reszcie, a sama zręcznym kopniakiem wywalała zatrzymanego. Zazwyczaj banda uciekała.
 
Raz zdarzyli się chojracy, którzy zaczęli wsiadać z powrotem do wozu i żądać sprawiedliwości. Musieli zginąć.
 
 
 
 
Komentarze (3)
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 |
Najnowsze wpisy
2010-09-06 15:51 A od września- nowe wpisy
2010-08-30 18:43 Cwaniary część 13
2010-08-27 13:42 Cwaniary część 12
2010-08-19 18:50 Cwaniary część 11
2010-08-12 13:20 Cwaniary część 10
Najnowsze komentarze
2010-09-05 21:20
ix:
Cwaniary część 10
ostro!!
2010-09-03 10:30
pół etatu na uni:
Cwaniary część 13
Buuuuuuuuuuuuuuu już koniec??? A ja tu daleko od Polski, tylko z kilkoma książkami (w tym[...]
2010-09-02 13:56
Stała_Czytelniczka:
Cwaniary część 13
bardzo dziękuję za całe wakacje z Cwaniarami! aż szkoda, że to już koniec (i Cwaniar i[...]

Sylwia Chutnik on Facebook